W kapciach, na tapczanie, z filiżanką kawy – jak tylko chcesz i kiedy tylko chcesz…

Znany wierszyk Brzechwy „na tapczanie siedzi leń….” ma dzisiaj nowe znaczenie. Dzisiaj możemy siedząc na tapczanie, w kapciach, z filiżanką kawy zdobywać wiedzę i kwalifikacje. Tak to możliwe – e-kursy dają taki handicap wszystkim tym, którzy nie mogą lub nie chcą zasiąść po raz kolejny w szkolnej ławce.

Ale, ale… nie ulegajmy błędnym wyobrażeniom. Kluczem do sukcesu w e-nauczaniu jest Twoja własna motywacja. Musisz być zdeterminowany, systematyczny i nie bać się samodzielnej pracy. To nie łatwe, wszak na co dzień jesteśmy przyzwyczajeni, że ktoś nas nieustannie nadzoruje i kontroluje – rodzice w domu, nauczyciele w szkole, szef w pracy, wykładowca na studiach. A w systemie e-learning musisz znaleźć w sobie sporo samodyscypliny, a nawet narzucić sobie trochę rygorów. Nauka w warunkach domowych, we własnych kapciach to niełatwe zadanie. Czyha na Ciebie wiele pokus – dobry film, emocjonująca gierka, chwila na Facebooku, potem jeszcze Instagram. No to czas na kawę i kanapki. O zaczyna się Twój ulubiony serial… itd. Ech! W końcu Twoja „nieobecność w szkole” nie zostanie zauważona….

Nie poddawaj się! Zarządzaj właściwie czasem. Ustal harmonogram nauki – np. jedna jednostka lekcyjna dziennie, albo dwie tygodniowo. Jednorazowa sesja przy ekranie komputera nie powinna w zasadzie być dłuższa niż 1 godzina. Resztę czasu możesz poświęcić na to co lubisz i na to co musisz. Bo w e-learningu to Ty decydujesz. To nauka na Twoich warunkach i Twoich zasadach! A jednak na jakiś zasadach! Ustal je sam ze sobą i ciesz się swobodą uczenia się we współczesnym e-świecie.

Prof. dr hab. Aneta Zelek, Rektor ZPSB

E-learning w firmie – Czy to się opłaca?

Rozwój metod i technik kształcenia na odległość zawdzięczamy przede wszystkim postępowi technologicznemu, tendencjom światowym oraz wsparciu finansowemu ze środków Unii Europejskiej. W ostatnich latach obserwujemy swoisty boom w ofercie szkoleń e-learningowych. Dostęp on-line do materiałów, trenerzy w „zasięgu myszki komputerowej”, nauka w dogodnym miejscu i czasie, oszczędności związane z przejazdami na szkolenia, redukcja przestojów w pracy związanych z udziałem w szkoleniu – to najczęściej akcentowane korzyści szkoleń e-learningowych. Z drugiej strony, wdrożenie rozwiązań e-learningowych wiąże się ze zmianami, między innymi technologicznymi, organizacyjnymi i społecznymi. Na czym polegają te zmiany? Czy przekładają się one na rachunek zysków i strat tych przedsięwzięć? Udzielenie odpowiedzi na powyższe pytania w sytuacji gdy zadowala nas wysoki poziom uogólnienia jest niezwykle proste. Gdy szukamy bardziej szczegółowych odpowiedzi jest to dość złożone. Należy pamiętać, że projekty wdrożeniowe rozwiązań e-learningowych nie kończą się na samym uruchomieniu infrastruktury zdalnego nauczania. Często jest to początek prawdziwego wdrożenia. Dopiero po uruchomieniu pierwszych szkoleń e-learningowych możemy dostrzec różnicę między tradycją a nowoczesnością. Projekty wdrożeniowe charakteryzują się zazwyczaj tym, że najpierw widzimy nową technologię, którą należy kupić i nauczyć się z niej korzystać. Konieczność wprowadzenia zmian w funkcjonowaniu organizacji (sposób zorganizowania pracy, komunikacji, przebieg procesów, itp.) zauważamy później. A powinno być odwrotnie. Decydując się na wdrożenie rozwiązań e-learningowych w organizacji powinniśmy najpierw zadbać o stronę biznesową przedsięwzięcia, potem za techniczną. Dlaczego taka kolejność? Przyjrzyjmy się uogólnionemu zestawieniu zysków i strat:

1. Przychody ze sprzedaży szkoleń – wejście na nowe rynki, dotarcie do nowych grup uczestników szkoleń, uatrakcyjnienie tradycyjnych szkoleń, oszczędności związane z trenerami (ich dostępność, koszty przejazdów, itp.) oraz z obsługą szkoleń (sale szkoleniowe, catering, materiały szkoleniowe).

Koszty wytworzenia sprzedanych szkoleń i obsługa procesu sprzedaży – szkolenia e-learningowe wymagają znacznych nakładów początkowych (infrastruktura zdalnego nauczania, e-learningowe materiały szkoleniowe, wyszkolenie e-trenerów), koszty związane z aktualizacją materiałów szkoleniowych, jednak raz zakupione materiały mogą być użyte wielokrotnie. Koszty związane z działalnością marketingową pozostają na poziomie zbliżonym do sprzedaży szkoleń tradycyjnych, zmieniają się za to kanały dystrybucji oferty szkoleniowej.

Koszty ogólne zarządu – wdrożenie rozwiązań e-learningowych wymaga zmian w funkcjonowaniu organizacji, często utworzenia nowych stanowisk pracy, ale może ono usprawnić obieg informacji w organizacji lub przyspieszyć realizację określonych procesów (szkolenia e-learningowe mogą służyć pracownikom jako zbiory procedur, poradniki).

2. Pozostałe przychody operacyjne – zakup majątkowych praw autorskich do materiałów szkoleniowych to podwyższenie wartości aktywów organizacji, ujednolicenie formy przekazu treści szkoleniowych, podwyższenie wartości kapitału ludzkiego (doskonalenie umiejętności wykorzystania technologii informatycznych, trening zarządzania czasem i samodzielności), nawiązanie kontaktów biznesowych, możliwość pozyskania e-trenerów praktycznie z każdego zakątka świata, automatyzacja procesu szkoleniowego.

Pozostałe koszty operacyjne – koszty administracji i pielęgnacji infrastruktury zdalnego nauczania (opłaty licencyjne), odpisy aktualizujące wartość aktywów, koszty związane z obsługą rozproszonych geograficznie e-trenerów i uczestników szkoleń, koszty wynikające z rozluźnienia więzi społecznych.

3. Przychody finansowe – raczej nie występują. Koszty finansowe – związane z odpłatnymi źródłami finansowania przedsięwzięć e-learnignowych.

4. Zyski nadzwyczajne – trudne do przewidzenia, podobnie jak przypadku szkoleń tradycyjnych.

Straty nadzwyczajne – mogą wynikać z nieuprawnionego wykorzystania zasobów, narażenia organizacji na straty związane ze sprzedażą materiałów szkoleniowych z naruszeniem praw autorskich, podszywania się pod uczestników szkoleń. Mogą być także związane z nieprawidłowym funkcjonowaniem infrastruktury informatycznej lub awarią sieci informatycznej. Niektóre pozycje w powyższym zestawieniu są możliwe do zaobserwowania, ale dość trudne w wycenie. Warto jednak mieć świadomość ich istnienia, szczególnie na początku przygody z e-learningiem. Jaki zatem osiągamy wynik? Tuż po wdrożeniu i uruchomieniu szkoleń możemy odnotować stratę na sprzedaży, dominują zmiany techniczno- organizacyjne. Wraz z rozwojem zainteresowania ofertą szkoleniową przychody zaczynają przewyższać koszty, dominują zmiany organizacyjno-społeczne. Rozwijając działalność musimy być świadomi sytuacji nadzwyczajnych, dominują zmiany społeczno-techniczne. E-learning to nie tylko technologia, ale i zmiana naszych zachowań!

Tekst został opublikowany w raporcie E-learing Trends czerwiec 2011.

Dr Dorota Dżega, Dyrektor Centrum E-learningu ZPSB

Uczenie na odległość ma początek w XVIII wieku

Dzisiaj, w świecie innowacji i globalnej komunikacji edukacja na odległość już nie zadziwia.  Ale w XVIII wieku wprawiła w osłupienie niejednego. Oto, jeden z amerykańskich uniwersytetów w 1728 roku zaprosił do odbycia kursu korespondencyjnego. Kursanci otrzymali przesyłkę pocztową z materiałami szkoleniowymi i po miesiącu zdali egzamin. Zapytacie po co? No po to by uniknąć długich męczących podróży „po wiedzę”.

Warto wspomnieć, że również w Polsce już w roku 1776 wprowadzone zostały kursy korespondencyjne (pierwszy zastosował je Uniwersytet Krakowski). Kolejną formą rozwoju zdalnej edukacji w Polsce było powstanie w 1886 roku tak zwanego „Uniwersytetu Latającego” – uniwersytetu bez stałej siedziby. Na przełomie XIX i XX wieku natomiast powstały Powszechne Wykłady Uniwersyteckie, a także Towarzystwo Kursów Akademickich. Organizowały one kursy w formie zdalnej.

Wiek XIX-sty przyniósł nie tylko rozwój nauczania na odległość, ale także jego wielką popularność. Najczęściej oferowano korespondencyjne kursy językowe i kursy  stenografii. Zadanie zaliczające polegało na przedstawieniu metodą stenografii danego fragmentu Biblii. Taka pracę kursant posyłał do profesora do oceny.

I tak nauka i pęd do wiedzy pokonały odległości geograficzne!

Na początku XX wieku poszukiwano nowych kanałów komunikacji między uczniem i nauczycielem. W słabo zaludnionych częściach Australii z powodzeniem zastosowano radio edukacyjne, a w USA w 1945 roku odbył się udany debiut telewizji edukacyjnej. W Polsce już kilkanaście lat później powstała edukacyjna telewizja „Programy szkolne”, zaś lata 1966-1971 to rozwój tak zwanej Politechniki Telewizyjnej. Polska „edukacja w telewizorze” niestety nigdy nie przyjęła się jako metoda formalnego kształcenia, ale stała się bardzo lubiana i ceniona w latach 90tych, kiedy to powstał kanał EduSAT.

Ostatnia dekada XX wieku to eksplozyjny rozwój różnych form dotarcia z wiedzą do uczniów, studentów. Na renomowanych uniwersytetach amerykańskich i europejskich powstały specjalne programy nauczania poprzez wideo. „Gadająca głowa” na ekranie i tablica z kredą – to nie były pasjonujące scenariusze filmowe, a jednak odegrały ważną rolę w edukacji na odległości.

Niewątpliwym przełomem w rozwoju zdalnego nauczania okazał się rozwój telekomunikacji cyfrowej, technik satelitarnych oraz multimedialnych. Stało się możliwe nauczanie z zastosowaniem Internetu, dające niemal nieograniczone możliwości komunikacyjne i perswazyjne. Wcześniejsze formaty nauczania na odległość odeszły do lamusa, nie wytrzymały konkurencji z możliwościami internetu. I tak znaleźliśmy się w erze e-learningu, erze, w której najwięcej wiedzy i kompetencji uzyskujemy poprzez ekran komputera.

Czy e-learning też kiedyś trafi na śmietniki historii? Niemożliwe!

Prof. dr hab. Aneta Zelek, Rektor ZPSB